Jestem
przeszczęśliwą mamą dwójki chłopców, zresztą, jak tu się nie cieszyć, skoro
było to moim marzeniem. Będąc nastolatką
nie jeden raz zdarzyło mi się mówić, że kiedyś doczekam się dwóch chłopaków …
Tak, nie wiem, czy już wtedy miałam przeczucie? :-) Teraz z perspektywy czasu
wydaje mi się to dziwne, że jako młoda kobieta wypowiadałam takie słowa.
Koleżanki wtedy z pewnością nie myślały o dzieciach. Podpatrywałam modele
rodzin, rozważałam, jaki najbardziej mnie by satysfakcjonował. Wiedziałam też,
że nie szybko się tego doczekam. Studia, praca, początkowo brak czasu na
poznawanie kogokolwiek, a zatem i na budowanie rodziny, a także moje wygórowane
oczekiwania – to wszystko nie zapowiadało szybkiego macierzyństwa. Musiał się pojawić
odpowiedni kandydat. I też się zjawił w odpowiednim czasie.
Często
słyszę komentarze od przypadkowych osób: „czy nie chciała mieć pani
dziewczynki?” „A może warto się postarać o dziewczynkę jeszcze?” „Szkoda, że
nie ma pani pary.” „Ooo, to ma pani dwóch synów? Ciężko, współczuję…” Szczerze, takie komentarze wręcz prowokują
mnie, by być niemiłą dla wypowiadającej je osoby. Czy prawdziwy model, idealny,
to taki, gdzie jest chłopiec i dziewczynka? Kto to ustala? Czy dwóch chłopców
oznacza zaraz tragedię? Czy ich wychowanie jest jakimś wyzwaniem, a może i
męczarnią? Takie odnoszę wrażenie po tego typu słowach. Najważniejsze, że ja
tak nie myślę. Ciśnie mi się na usta, by powiedzieć, przecież ziściło się moje
marzenie – ja zawsze myślałam o dwójce synów!!
Jestem
szczęśliwa, a to najważniejsze, moje dwa Skarby, moi mali mężczyźni wypełniają
mój świat. Nie rozważam, nie żałuję i nie gdybam. Nie mam córki, ale też nie odczuwam jej braku. Cieszę się z tego, co jest mi dane, że mogłam doczekać się tak
wspaniałych chłopaków, zdrowych i mądrych. Czego chcieć więcej.
Płeć
nie przesądza o byciu szczęśliwym. A wy co o tym sądzicie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz